niedziela, 8 kwietnia 2012

Pojedynek ;)

Rok temu miałam obsesję na punkcie opalenizny , niestety słonce mnie nie lubi i słabo się opalam więc w zeszłym roku kupiłam sobie samoopalacz , później krem samoopalający. Postanowiłam je porównać :


aaa tak na marginesie ;) bardzo was prosze o oddanie głosu w ankiecie po prawej stronie ;)

1.Ziaja sopot - bursztynowa opalenizna , balsam brązujący , relaksujący (ok.9zł)




Skrócony opis producenta :Brązujący balsam relaksujący. Zawiera witaminę E, prowitaminę B5 (D-panthenol). Intensywnie nawilża oraz zwiększa zdolność naskórka do zatrzymywania wody. Dzięki zawartości witaminy E chroni przed działaniem wolnych rodników. Łagodzi podrażnienia i likwiduje uczucie szorstkości. Uelastycznia skórę. 
  Ph kosmetyku jest naturalne. Preparat przeszedł testy dermatologiczne i alergologiczne.    Opalenizna pojawia się po 3-4 godzinach od nałożenia produktu.    Pojemność opakowania to 200 ml. 



Moja opinia : NIGDY WIĘCEJ :( . zawiodłam się na nim totalnie

-Nie daje efektu ładnej opalenizny - przeciwnie daje efekt ''pomarańczowej solary''
-zapach też nie należy do najprzyjemniejszych
-mimo , że rozprowadziłam równomiernie pozostawił plamy , w niektórych miejscach wyglądałam jak ''dalmatyńczyk'' 
-najgorsze było to  , że wszystko zaczęło schodzić płatami :(

na szczęście uratowały mnie peelingi. Nie polecam :(

2.Dove summer glow-samoopalający balsam do ciała , do jasnej karnacji. (10zł (w promocji) cena regularna to chyba 17zł )




Skrócony opis poducenta : Dove summer glow samoopalający balsam do ciała do jasnej karnacji odżywia oraz stopniowo podkreśla naturalny kolor Twojej skóry. Balsam zapewnia piękną barwę letniej opalenizny przez cały rok. Zawiera unikalny DeepCare Complex z naturalnymi dla skóry składnikami odżywiającymi oraz bogatym olejkiem, by pomagać w stopniowej odbudowie naskórka. Produkt przetestowany dermatologicznie. 

Moja opinia : Będzie mi towarzyszył każdego lata ;)

-Efekt opalania jest stopniowy , 
-nie ma efektu pomarańczy
-efekt cudowny ;)
-nie robi plam
-nie schodzi płatami
-ma fajny zapach 
-wydajny (kupiłam w tamtym roku na lato i wystarczy mi jeszcze na ten okres letni ;)



WYNIK : Mimo tego , że ten pierwszy jest tańszy stanowczo go odradzam i polecam ten drugi ;) 

A wy ? jakie miałyście przygody z tego typu kosmetykami ? ;>
-

19 komentarzy:

  1. muszę zainwestować w samoopalacz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardziej bym polacała samoopalający balsam (stopniowo opalający) niż samoopalacz ;)

      Usuń
  2. Cześć. Pamiętasz mnie jeszcze ? Jakiś cza temu się poznałyśmy na blogu :) A ja do ciebie mknę z propozycją. Co ty na to, żebyśmy zrobiły sobie wzajemną reklamę ? :) Napiszę o tb na moim blogu, a ty - jeśli tylko chcesz - napiszesz o mnie (o moim blogu) u siebie :)
    Uważam, że to całkiem racjonalna propozycja :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam taki balsam z Lirene i bardzo go lubię :D Daje ładny efekt i skóra od razu wygląda zdrowiej i promienniej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja mam ten z Ziaji i lubie go ale nakładam tylko troszke :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam zarówno 1 jak i 2 kosmetyk. Dla osób początkujących polecam ten 2 można po pierwszym użyciu zobaczyć znaczne efekty. Nie narobi się plam nawet gdy dobrze się go nie rozsmaruje. Natomiast ten 1 fakt daje efekt pomarańczy dlatego lepiej go rzadko stosować można sobie super plamy narobić :)

    Musze chyba znów wrócić do tego z Dove :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeszcze nie próbowałam żadnego z nich

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pierwszego nie polecam , drugi owszem ;)

      Usuń
  7. ja nie używam takich specyfików, lubię moją bladość :D też obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak dla mnie balsam Dove jest najlepszy,stosowałam też Ziaje ale kolor był bardzo pomarańczowy i nie naturalny.

    OdpowiedzUsuń
  9. muszę spróbować w takim razie Dove, jeszcze go nie miałam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. balsamu Dove nigdy nie używałam, ale co do Ziaji mam identyczne odczucia, niestety :( moja przyjaciółka kiedyś go ciągle używała u wyglądała bardzo dziwacznie, jakby zjadła za dużo marchewki :) jak tylko zauważyłam u siebie ten efekt, to odstawiłam go raz na zawsze

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam przygodę z tym drugim. Z tego pierwszego w domu obecny był peeling. Jakoś efektu nie zauważyłam, a ten drugi dał mi dość fajną opaleniznę(naturalnie w życiu takiej nie miałam xD), ale... Ja to chyba jednak wolę być biała o.o'
    Niż sie smarować i martwić, że może być nierówno, źle czy coś w tym stylu^^'

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :) Jeśli nie odpowiem w ciągu 3 dni, proszę wysyłać pytania na e-mail : kingablog@o2.pl

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...